Ta dusza muzyki z Detroit ostatnimi czasy zaczęła robić gruntowne porządki w swoim studiu. Zaczęło się od wydania w 2005 roku płyty "The Album Formerly Known As..." zawierająca odświeżone jego klasyczne numery plus kilka bonusów.
Stała się ona bez dwóch zdań wzorem brzmienia z (byłej niestety już)
stolicy globalnego przemysłu motoryzacyjnego. Rok później przyszła pora
na wydanie krążka "From The Vault: Planet E Classics Collection Vol. 1"
składającego się w 95% z jego utworów nagranych pod różnymi
pseudonimami. A teraz Craig wypuszcza "Sessions" – dwukompaktową
pozycję jego parunastu remiksów przeróżnych muzyków i artystów. W tym
również swoich aliasów. Rozstrzał chronologiczny materiału jest
porażający.
Pierwsza płyta "Sessions" składa się z prawdziwych klasyków
jego stylu, czyli z niewydanego do tej pory funkowego "Throw" oraz
ślicznych akordów "Oscillator" – oba z początku lat 90. Przez
rekonstrukcję przeboju techno "Help Myself" roku 1994 autorstwa Chez
Damier'a oraz orkiestrową i taneczenie zmysłową wersję "Busted Trees"
Directions z 2003 roku. Ostatnie trzy, cztery lata u Craiga wypadły pod
znakiem oszczędnej i bardziej defensywnej odsłonie "Tides" Beanfield,
technicznej symfonii dźwięków "Falling Up" Theo Parrisha oraz
musującemej techhouse'owej miksturze wersji "Angola" madame Evory. Carl
nie zapomniał także umieścić remiks dubowych masterów z Niemiec, czyli
"Poor People Must Work" Rhythm & Sound. Pierwszą część "Sessions"
zamyka najnowsza perełka tego mieszkańca Detroit – dramatyczna
przeróbka "Like A Child" Junior Boys. To ona zaprowadziła go do
nominacji tegorocznych nagród Grammy w kategorii "Najlepszy Remiks".
Niestety (i dosyć niesprawiedliwie) przegrał on z bezpłciową wersją
"Bring The Noise" Public Enemy w wykonaniu Benny Benassi.
Druga płyta
"Sessions" to w przeważającej mierze wyłącznie jego nagrania. Podobnie
jak hitem pierwszego kompaktu tej składanki okazał się remiks "Like A
Child", to druga zawiera popis skupionych akordów Craiga w "Kill 100"
X-Press 2. Oprócz tego znalazły się niewydane do tej pory: bleepowy
"Psychobeat" oraz bardziej dynamiczniejsza wersja "In The Trees" duetu
Faze Action. Dla fanów Innerzone Orchestra Carl przygotował przeróbkę
freejazzowego numeru "Bug In The Bass Bin". Choć w moim odczuciu
zbytnio nad nią nie popracował, gdyż żadnych radykalnych cięć czy
posunięć w jej przypadku nie wykonał. Całość pozycji "Sessions" została
zmiksowana z klasą, jaką pamiętają sety z cyklu "X-Mix".
Uznawany za
prawą rękę Derricka Maya Craig nie potrzebuje żadnych mainstreamowych
nagród przyznawanych w blasku fleszy i przy obecności przedstawicieli
mass mediów. W przypadku Carla muzyka broni się sama, a "Sessions"
tylko to potwierdza. Ową dwukompaktową składankę słucha się z czystą
przyjemnością. A biorąc pod uwagę zalew mnóstwa średnich lub mało
udanych płyt, jest to pozycja, którą tym bardziej trzeba docenić.
Esencja historii Detroit techno pokazana przez czołowego
przedstawiciela "drugiej fali".
joilet.blox.pl
|